niedziela, 17 maja 2015

Niedoceniony ogród

Dziś będzie kolorowo i naturalne. Ceramicznie być nie może, bo pracownia jest opuszczona i nic się w niej nie dzieje. 
Okres ciepły charakteryzuje się tym, że mama spędza go w ogródku. I jak się uprze to potrafi trwać w nim niezłomnie od początku marca do końca listopada. A jej zapał nie przypomina zapału innych ogrodników, chociaż w tej kwestii mogę się mylić, bo nie znam zwyczajów owych zapaleńców. Wolę jednak wierzyć, że wykazują oni chociaż odrobinę zdrowego rozsądku.  
Mama potrafi wyjść do ogrodu o godzinie siódmej a wrócić tuż przed północą. Naturalnie, robi przerwy w międzyczasie, ale ostatecznie człowiek i tak ma wrażenie, że nigdy jej nie ma.
Ponadto nieustannie doskwiera jej to, że nikt nie potrafi docenić jej trudu. Brak jej wylewnych zachwytów pozostałych domowników, bo uznanie zaznajomionych pasjonatów nie sprawia jej aż takiej przyjemności. Dręczy ją też to, że nikt nie chce dzielić jej pasji i zupełnie nie potrafi zrozumieć tego, że przesiadywanie całymi dniami w ogródku może nie sprawiać przyjemności, a wręcz wzbudzać ogromny ból. Nie żeby u niej nie powodowało to bólu, bo przecież po tej usilnej pracy fizycznej, każdego coś by bolało. Odpoczynek niemniej jest niewskazany, bo tylko lenie odpoczywają. 
Stanowczo omijam ogród, o ile nie trzeba zająć się przyziemnym grabieniem czy koszeniem. Nie daję się uszczęśliwić pracą w ogrodzie podobnie jak reszta domowników. Wywołuje to niekiedy złość bądź pretensje. Czy Wam też zdarza się, że ktoś chce Was na siłę przymusić do swych pasji? A może domownicy nie doceniają waszej pracy? 
Uwieczniamy kwiaty, bo tyle zrobić możemy bez specjalnego cierpienia ;) I prezentujemy je dziś, bo mama nieustannie wspomina o tym, że chce pokazać to co zdążyło już zakwitnąć. 
Tulipany to żywa reklama Biedronki, w której to jesienią zaopatrzyła się mama. Eksperyment się powiódł, chociaż raz za razem powtarzano, że nic nie wyrośnie. Wyrosło, a nawet i zakwitło. Tylko wredne to kwiaty, bo nie potrafią pięknie pozować i swój urok najlepiej prezentują na żywo ;) 
Mama oczywiście kupiła mnóstwo nasion, sadzonek i innych cudów, a potem chodziła po ogródku i głowiła się gdzie to wszystko posadzić. A jak już posadziła, to pozapominała (jeszcze przed pierwszym podlaniem!) gdzie co rośnie i tym razem chodziła i próbowała odnaleźć swoje zguby. 
Z przykrych wiadomości, na Zośkę wszystko zmarzło i owoców nie będzie w tym roku. Mlecze królują, a spaniele się radują ;) Pozdrawiamy, równie radośnie, z wiosennego Kota!