poniedziałek, 9 marca 2015

Nasze plany na wiosnę – wyzwanie blogowe

Temat tego wyzwania przysporzył nas o ból głowy! Przypomniałyśmy sobie o wszystkich zadaniach, które na nas czekają. Początek wiosny to dla nas po prostu początek cieplejszego okresu, a z nim zawsze wiąże się sporo planów. 
Mamy nadzieję, że najszybciej uporamy się ze ścianą w dużym salonie. Sufit jest kwestią sporną – robić czy nie robić? I ile robić? Może tylko fragment, właśnie nad tą ścianą, a może całość lub nic? Ci którzy wcześniej zajmowali się sufitami w tym domu utrzymują, że skróciły one o kilka lat ich życie. Nic dziwnego, że brakuje chętnych.
W dużej kuchni również planowane jest wykończenie ścian, przede wszystkim pomalowanie ich. O suficie oczywiście się milczy, rzekomo ma się on dobrze. Dopóki się go nie dotyka (proszę nie chwalić niemieckich tynków o ile nie miało się z nimi do czynienia). Dlatego też zajmiemy się oświetleniem, które będzie zamontowane na tej belce. 
Poza tym czeka nas wykańczanie okien – tradycyjne opalanie ze starej farby, malowanie, szkliwienie. Większość okiennic zewnętrznych jest już skończonych, gorzej z tymi wewnętrznymi :(
A to będzie stół – dębowy blat już jest, potrzebne są oczywiście nogi. Jego spód powyżej, a tu wierzch, który po zakonserwowaniu nabrał koloru: 
Oprócz tego mamy jeszcze wiele innych planów. Wersja krótka:
ogród (pergola, staw)
–ogrodzenie
–ogrzewanie (porządki w piwnicy i na strychu)
–opał
–remont (na górze) 
Wersja dłuższa dla tych, którzy mają więcej czasu:

Niektóre z planów dotyczą (całe szczęście!) przede wszystkim mamy, jak choćby półhektarowy ogródek. W tym roku poza typowymi pracami ma zamiar zbudować kolejną pergolę. Ona planuje, wykonywać będzie chyba Wiktor, skoro ma wprawę po poprzednim roku.
Ogrodzenie – to zadanie Wojtka, inaczej nasze psy spakują swoje manatki i odejdą w siną dal. Niewątpliwie wrócą jak tylko zgłodnieją, ale ich zapach może ulec zmianie, a to jest niewskazane.

Przygotowanie opału na zimę – większość prac wykona Wojtek, a układanie i wożenie spadnie na mnie. Najchętniej zostawiłabym to na koniec lata, ale podobno drewno musi dobrze wyschnąć, więc najlepiej byłoby gdyby już schło. Niewykonalne, ale może przed latem się uda?

Wprowadzamy zmiany w ogrzewaniu. Niby będą to robić fachowcy, ale nie oszukujmy się, to będzie bolało. Na górze zaplanowany jest wielki remont, który rozpocznie się wiosną. Tutaj można tylko współczuć tym, którzy będą musieli zmierzyć się ze wszechwiedzącą mamą. Co oni mogą wiedzieć o swojej pracy, skoro mamy takiego fachowca na pokładzie? Oczywiście nic!

Trudno mi stwierdzić czy któreś z tych planów nie zostanie tylko planem. Sufit? Możemy pomarzyć. Stół? Blat czeka już kilka miesięcy, może zmienią się one w lata? Nie zdziwiłabym się. 

Chcecie przykład? Rok temu mama kazała nam wykopać mały staw, a po tym jak prawie skończyliśmy, wprowadziła maszynę, która powiększyła dziurę. Właściwie to poruszyła ziemię, ale jej nie wywiozła. Okazało się bowiem, że do tego potrzebna jest jakaś niezwykła maszyna, której nikt nie ma. Mamy za to coś, czego nie pozbędziemy się z ogrodu przez najbliższych kilka lat, gdyż mamy zapał do stawu osłabł. Lepszy mały staw, ale skończony czy też planowany, wielki? 

Życzę i nam i Wam realizacji wiosennych planów. Niekoniecznie wszystkich, może chociaż kilku? :) To pierwszy dzień zabawy, zapraszamy do Uli, gdzie bawi się nas więcej :)