wtorek, 18 listopada 2014

Hipcie

Miały być ponownie hipopotamy – oto one, pierwsza tura :) 

Ostatnie dni pełne były walki, ale wcale nie z ceramiką. Walczymy bowiem, od dłuższego czasu, z oknami. Opalamy je ze starych farb, szlifujemy i skrobiemy.  Jeśli trzeba wyjmujemy szyby, niektóre są całe, innych nie udaje się uratować. Okazało się, że szkliwienie wcale nie jest takie trudne, chociaż niestety czasochłonne. Najprzyjemniejszym etapem jest chyba malowanie, króluje u nas biel i brąz.

Obliczyłyśmy, że mamy 201 szybek, w tej naszej ponad stuletniej szkole. Sam dom ma 120 lat. Wielka szkoda, że nie mamy tylu szyb, pracy byłoby mniej. Niestety, okien nam w bród ;)